dcsimg
Biały labirynt
Śnieg spadał wielkimi płatkami. Białe gwiazdki wirowały łagodnie tuż przed nosem Cynamona. Kot obserwował je z zaciekawieniem, usiłując co jakiś czas chwycić którąś łapką. Ale nie udało mu się ani razu. Przecież nie mógł tego zrobić przez zamkniętą szybę!

- Co to za fanaberie, trzymanie mnie w domu, kiedy tyle ciekawych rzeczy dzieje się na dworze – mruczał do siebie niezadowolony Cynamon, sadowiąc się wygodniej na parapecie. – Dlaczego psu wolno wychodzić, kiedy tylko poprosi. A do mnie mówią, że się przeziębię. Jakbym nie miał tak samo ciepłego futerka, jak inne zwierzaki. Chociażby pies. Nie boję się zimna!

Kot nie mógł oderwać spojrzenia od coraz grubszej śniegowej kołderki. Jaka musi być mięciutka, jaka ciepła. Wygląda bardzo, ale to bardzo zachęcająco…

Dalekie stuknięcie dobiegło kocich uszu. Zaraz, zaraz. Przecież Cynamon zna ten dźwięk. Tak otwiera się kuchenne okno!

Bezszelestnie zeskoczył na podłogę. Chowając się pod kanapą, pod krzesłem i wreszcie pod stołem, pobiegł szybko do kuchni. Brrr! Coż to za chłodny powiew… Zimno panoszyło się po wszystkich kątach. Ale okno… Okno było otwarte! Droga na podwórko stała otworem

Koty szybko podejmują decyzje, a Cynamon nie był wyjątkiem. Nie namyślając się dłużej, wyskoczył poza okno. Prosto w śniegową zaspę. Ale co to? Zamiast oczekiwanego miłego ciepła, łapki Cynamona zapadły się głęboko w chłodnym puchu. Ojej, jak trudno sobie poradzić. Ledwo wyciągnął jedną łapę, kiedy innymi zapadał się w śniegu aż po brzuch! Hop, hop! Przeskoczył w końcu bliżej rosnącego niedaleko drzewa. Ale na bezlistne, okryte białą pokrywą konary też niełatwo było się wdrapać. Kocie pazury ześlizgiwały się z gładkiej kory, nie dającej im oparcia. Cynamon wpadł w kolejną zaspę tak głęboko, że tylko uszy mu z niej wystawały.

Oj, niełatwa sprawa z tym śniegiem. Wciskał się do nosa, wciskał się do uszu. Jak tylko Cynamon wytrzepał jedno uszko, wpadał do drugiego. Miał już tego dosyć. Przebiegł w stronę choinki, ale potrącił przy tym gałązkę, z której śnieg spadł mu na głowę. Biedny kot! Zanim pozbył się śniegowej czapy, zupełnie stracił orientację. Nic nie widział w śnieżnej bieli. A tak chciał już wrócić do ciepłego domu. Może powinien pobiec w prawo? Nie, tam widać tylko nagie krzaki porzeczek. No to pewnie w lewo?

Cynamon próbował odnaleźć drogę, ale pogubił się zupełnie w śniegowym labiryncie. Przykucnął wreszcie pod gałązkami choinki, żeby choć przez chwilę ogrzać zmarznięte łapki. Skulił się najbardziej jak potrafił, otulając ciasno ogonkiem. Siedział tak cichutko, że prawie sam zapomniał, że tam jeszcze jest. Dopiero cichy szelest zwrócił jego uwagę. Tuż koło niego warstwa śniegu poruszyła się, a ponad nią pojawiła się głowa szczura!

Kot nawet nie mrugnął okiem. Siedział nieruchomo, starając się nie przestraszyć nieoczekiwanego przechodnia.

- Hm, hm – chrząknął cichutko. – Czy mógłbyś  wskazać mi drogę do domu?

Szczur, który usłyszał głos koło siebie, chciał zawrócić i uciec. Ze strachu. Ale kiedy ujrzał zasypanego śniegiem kota, cofnął się tylko na bezpieczną odległość.

- Jesteś kotem i udajesz bałwanka, czy jesteś bałwankiem udającym kota? – zapytał grzcznie.

Cynamon już, już chciał się na niego obrazić, ale zamiast tego odpowiedział uprzejmie:

- Nie udawaj, szczurku. Znamy się od dawna, bo widywałem cię wcześniej w ogrodzie. Czy mógłbyś mi wskazać drogę do domu? 
- Może i mógłbym – odparł szczur pogodnie. – Tylko dlaczego miałbym to zrobić? Przecież od dawna próbujesz mnie złapać. Nie wiadomo po co. Masz przecież zawsze pełną miskę. Nie robisz tego z głodu.

Kot nie odpowiedział, bo nie bardzo wiedział, co miałby odpowiedzieć.

- Dla ciebie to świetna zabawa – ciągnął szczur. – A dla mnie to zupełnie inna sprawa. Po co więc miałbym ci pomagać?

- Masz rację – zawstydził się Cynamon. – Ale nie musimy pozostawać na zawsze w nieprzyjaźni. Ty mi dziś pokażesz drogę do domu, a ja przestanę nękać ciebie i twoją rodzinę. A nawet przypilnuję, żeby nie przeszkadzały ci inne koty z sąsiedztwa.

- Dlaczego miałbym ci zaufać? – zapytał szczurek, ale było widać, że propozycja przypadła mu do gustu. 
- Mogę tylko dać ci moje kocie słowo.

No, nie było to może zbyt wiele, ale szczurek zgodził się odprowadzić Cynamona w stronę domu. Prosto pod kuchenne okno. Na szczęście ciągle było otwarte, więc uszczęśliwiony kocur wrócił do ciepłego wnętrza. 

A kiedy stopniały śniegi i wiosna zawitała do ogrodu… Cynamon udawał, że nic nie widzi, bo bolą go oczy. Ale tylko czasami, jak zadowolony szczurek machał mu łapką, przebiegając wzdłuż płotu.

Ewa Marcinkowska-Schmidt

Zobacz również:
Komiksy
Gry
Kolorowanki
      © copyright 2012 by Ascensia Diabetes Care Poland sp. Z o.o.    •     Warunki ogólne    •     Polityka prywatności    •     Podpis wydawcy    •     Ostatnia aktualizacja: 4.01.2016