dcsimg
Dlaczego pies macha ogonem?
Pies nie był duży, ale bardzo ruchliwy. Ciągle kręcił się po domu. Wszędzie go było pełno. Dopiero co obwąchiwał dywan pod stołem, żeby zaraz potem pobiec do drzwi wejściowych, nasłuchując czyichś kroków. Kot Cynamon obserwował go ze swojego ulubionego miejsca - ciepłego, okiennego parapetu przyczepionego tuż nad kaloryferem.

Nie do wiary, że musiał dzielić dom z tak dziwacznym stworzeniem. Alex, tak się pies nazywał, nie miał w sobie nic z kociej gracji. Nie umiał wysoko skakać, kiedy biegał, uszy falowały nad nim, jakby nie mogły nadążyć za psem. Do tego robił bardzo dużo hałasu. Szczekał z byle powodu! I nie wiadomo dlaczego, ciągle chciał bawić się z kotem.

Cynamon pokręcił z niezadowoleniem głową. Nie miał ochoty na żadne zabawy. Zwłaszcza z jakimś psem. Zeskoczył lekko na podłogę. Postanowił przespacerowac się do kuchni. Na kłopoty nie ma lepszego lekarstwa, jak zajrzenie do kociej miski. Zawsze znajdą się w niej jakieś smaczne kąski. Już-już skręcał w stronę kuchni, kiedy jakaś niespodziewana przeszkoda wyrosła tuż przed jego nosem. Tego już za wiele! To Alex pobiegł za nim, usiłując zwrocić na siebie jego uwagę.

Cynamon zjeżył się tak, że jego ogon przypominał lisią kitę.

- Uciekaj, mały! - fuknął ze złością. - Nie lubię, jak ktoś mnie obwąchuje, nie pytając najpierw o zgodę.

Alex nie przejął się za bardzo kocim narzekaniem. Odsunął się tylko trochę, siadając grzecznie na podłodze. Przekrzywił mordkę, czekając, co też jeszcze kocur powie. Ale Cynamon zeźlił się jeszcze bardziej. Nie wiedząc, co jeszcze psu powiedzieć, poruszał tylko ogonem. Ale widać, że psu ten jego ogon wyraźnie się podobał. Alex postanowił mu towarzyszyć i zaczął wymachiwać własnym z wielkim upodobaniem.

- Jesteś tylko dużym szczeniakiem - zauważył Cynamon z przekąsem. - Nie musisz wachlować ogonem z takim rozmachem. Widziałem więcej takich małych psiaków jak ty. Niejednego już wychowałem.

Odsunął się jak najdalej i odszedł z ogonem dumnie uniesionym w górę
Nie wiadomo, czy Alex przejął się jego przemową, ale przez następne dni nie wchodził mu w drogę. Cynamon mógł ze spokojem zajmować się swoimi sprawami. Zjadał śniadanie, czyścił pyszczek, potem łapki. Drzemał przez chwilę, spoglądał przez okno. Jadł drugie śniadanie, spał przez godzinę. Zjadał obiadek, ucinał sobie drzemkę. Przeciągał się dla zdrowia, zaglądał do miski. Zasypiał zmęczony, spał do kolacji. Po niej czyścił futerko, by było błyszczące i gładkie. Tak się tym męczył, że spał grzecznie do rana. Naprawdę był bardzo zajęty, pilnując swoich obowiązków.

Właśnie spał smacznie, wtulony w kąt kanapy. Ale sen śnił mu się straszny! Widział wielką mysz, która chrupała ostrymi zębami jego ulubione przysmaki. Wyciągała łapkami kawałki jedzenia, pakując je do ogromnego pyska jak do wielkiej szafy. Stukała przy tym zębami tak głośno, że aż obudziła Cynamona. Rozbudzony rozejrzał się wokół. Jak to, przecież już nie śpi, a nadal słyszy stukot miski? Okropne podejrzenie przemknęło mu przez głowę. Skoro on jest w pokoju, a z kuchni dobiega hałas ze strony jego miski, to znaczy, że smakołyki zajada ktoś, kto nie jest kotem Cynamonem!

Jak błyskawica zerwał się na cztery łapy i pobiegł w stronę kuchni, prosto do swojej miski. Chciał do niej spojrzeć, ale stanął zaskoczony. Co to za wielkie zwierzę wyjada jego przysmaki? Z tyłu widać tylko wielkie łapy i ogon w brązowe łaty.

Niemożliwe! To Alex wylizywał pustą już miskę, mlaskając ze smakiem. Tego było za wiele dla Cynamona. Wygiął się w pałąk, wysunął pazury i z całej siły pacnął Alexa po jego łapie.

Alex podskoczył, niemile zaskoczony. 
- Ojej, to ty, Cynamonie? 
- Pewnie że ja. Kto jeszcze mógłby przychodzić do mojej miski

Alex zarumienił się pod sierścią, bardzo skofundowany. Machnął przy tym pojednawczo ogonem.
- Przepraszam, Cynamonie. Ale ty spałeś w pokoju, a twoje jedzenie pachniało doskonale. Już więcej go nie ruszę, przyrzekam. Tylko proszę, zostańmy przyjaciółmi! - Znowu pomachał radośnie ogonem.

Cynamon nie gniewał się długo. Zmrużył bursztynowe oczy, chcąc wymyślić miłą odpowiedź.
- Niech ci będzie, Alexie. Jeśli obiecasz, że nie ruszysz więcej mojej miski, możemy się zaprzyjaźnić.I przestań się wreszcie denerwować. Nie musisz tak machać tym ogonem.

Alex obejrzał się na swój ogon, nieco zdezorientowany.
- Ależ ja nie macham nim ze zdenerwowania. My, psy, machamy ogonem z radości. Na znak przyjaźni.
- Coś takiego! - zdumiał się Cynamon. - A ja tylko wtedy, kiedy jestem zirytowany. Dobrze, że mi o tym powiedziałeś.
- Tak - zgodził się Alex. - To, że się różnimy, wcale nie znaczy, że się nie możemy zaprzyjaźnić.

Potem poszli na pierwszy wspólny spacer. Alex ciągle podskakiwał i wybiegał do przodu, a Cynamon szedł dostojnie. Ale nie przeszkadzało mu już wcale, że jego towarzysz ciągle macha ogonem.

 

Ewa Marcinkowska-Schmidt

Zobacz również:
Komiksy
Gry
Kolorowanki
      © copyright 2012 by Ascensia Diabetes Care Poland sp. Z o.o.    •     Warunki ogólne    •     Polityka prywatności    •     Podpis wydawcy    •     Ostatnia aktualizacja: 4.01.2016