dcsimg
Na ganeczku u Leona

Na ganeczku u Leona
jakiś urwis zasiał...
słonia!

Leon myśli: "Kwiat czy słoń,
z sercem trzeba podejść doń."

Z troską go podlewa co dzień,
dba, by biedak nie spał w chłodzie,
karmi słonia marchewkami
i nawozi go czasami.

Słonik rośnie wszerz i wzdłuż,
trąba mu kiełkuje już,
a brzuch rzuca cień na kwiatki
i rzeżuszkę u sąsiadki.

Gdy w południe słonko świeci,
pot słoniowi ciurkiem leci.
Leon kupił więc parawan
(choć sąsiadka wszczęła raban),
rach, ciach, trach i po kłopocie –
teraz słonik się nie spoci.

Łapie muszki, strzyże uszkiem,
czasem skubnie cud rzeżuszkę
lub zatrąbi coś donośnie.
I wciąż rośnie, rośnie, rośnie...

Już donica trzeszczy w szwach,
wreszcie z hukiem pęka: Trach!
Ganek robi się za ciasny,
bo słoń rozmiar ma słoniasty!

Wokół gapiów całe mrowie...
Leon drapie się po głowie...
– Co mam począć?!

Ktoś mu radzi,
żeby słonia gdzieś przesadził.
Do ogródka... lub do parku...
Można go też dać w podarku
panu, który gra w jazz-bandzie.
Może w bandzie słoń grać będzie?

Ale słoń ma inne plany.
– Chciałbym – trąbi – dla odmiany
choć przez chwilę być motylem.
Więc odfrunął.
No i tyle.

Agnieszka Frączek

Zobacz również:
Komiksy
Gry
Kolorowanki
      © copyright 2012 by Ascensia Diabetes Care Poland sp. Z o.o.    •     Warunki ogólne    •     Polityka prywatności    •     Podpis wydawcy    •     Ostatnia aktualizacja: 4.01.2016