dcsimg
O króliku, który tupał łapkami
Jednostajne stukanie rozbrzmiewało w całym pomieszczeniu. "Stuku – puku, stuku – puku" było słychać w każdym kącie. Nie był to hałas zbyt głośny, ale bardzo jednostajny. Irytował więc wszystkie zwierzęta, które chciały spokojnie zasnąć.

Pierwszy zdenerwował się koń Protazy. Pracował ciężko cały dzień, ciągnąc wózek, na który ładowano bańki z mlekiem. Chciał więc wreszcie odpocząć. 
- Kto tak hałasuje? – zarżał w powietrze, oczekując odpowiedzi. – Już ciemno na dworze. Czy to ty, Bukietko?

Stojąca niedaleko krowa odwróciła tylko łeb w jego stronę, bo jeszcze była zajęta przeżuwaniem koniczyny.
- Gdybym to ja hałasowała, to słyszałbyś to o wiele wyraźniej – zauważyła spokojnie, nie przerywając jedzenia. – Może to rozrabiają małe prosiaczki. Są bardzo ruchliwe.
Z przegrody, w której siedziała maciora z małymi, dobiegło urażone chrumknięcie.
- Powiedziałabym ci parę słów do słuchu, Bukietko, tylko nie chcę obudzić moich dzieci. Już dawno grzecznie śpią. To pewnie hałasują koty. Zawsze gdzieś się włóczą po nocy.

Kot – włóczykij, Anastazy słynący z wielu zwycięzkich bójek, wysunął głowę spod kępki słomy. Błysnął bursztynowymi oczami w stronę maciory.
- My, koty, poruszamy się bezszelestnie. Nic byśmy nie złowiły, gdybyśmy narobiły takiego hałasu.

Żeby to udowodnić, znalazł się nagle na grzędzie między śpiącymi kurami.
- Ko, ko, ko, ko! – oburzyły się kwoki, którym zrobiło się nagle ciasno. – To nasze miejsce. Uciekaj kocurze z twoimi ostrymi pazurami! Ale Anastazy zniknął, zanim skończyły gdakać.
- Zapytajcie psa. Powinien wiedzieć, co to za hałasy. Przecież wszystkiego tutaj pilnuje – rzucił na odchodnym.

Rex właśnie wsadził łeb do obory, zwabiony panującym tu zamieszaniem.
- Co to za rozmowy? – szczeknął krótko. – Czas spać. Jutro znowu nie będę mógł was dobudzić.
- Nie możemy zasnąć. Coś strasznie tupie, cały czas. Boimy się trochę – żaliły się zwierzęta jedne przez drugie.
- Cisza! – warknął Rex, nastawiając uszu. Zastygł nieruchomo z wyciągniętym nosem. Niuchnął powietrze głęboko, parę razy…
- Ach, to –sapnął w końcu wyrozumiale. – Przecież to królik Tuptuś. On tak stuka łapkami.
- Królik Tuptuś? – zdziwiły sę zwierzęta. – Dlaczego tak stuka?

Zaintrygowane otoczyły klatkę z królikami. A tam, rzeczywiście! Wśród siedzących grzecznie maluchów tylko Tuptuś przebierał łapkami. Zmieszał się trochę na widok zwierząt, ale nie potrafił przestać stukać nawet na chwilę.
- Tuptusiu, przestań! – zażądała Bukietka.
- Tuptusiu, proszę!...- próbował koń bardziej uprzejmie.
- Tuptusiu… – parsknął ostrzegawczo kot.
- Tuptusiu! – Rex chciał pokazać, kto tak naprawdę rządzi na podwórku.
Ale Tuptuś odwrócił się do nich ogonkiem, bardziej nerwowo przebierając łapkami.
Zwierzęta pochyliły się nad klatką coraz ciaśniejszym kręgiem.
- Nie mogę przestać! – pisnął wreszcie Tuptuś, najwyraźniej zdesperowany. – Chciałbym, ale nie mogę!
- Dlaczego nie możesz? – zdziwił się głośno w imieniu wszystkich Protazy.
- Bo nie umyłem łapek przed pójściem spać i teraz swędzą mnie między palcami… - królik Tuptuś wyznał cichutko, bardzo zawstydzony.
Zwierzęta wybuchnęły śmiechem. Rżały, muczały, kwiczały. Tylko kot bezgłośnie rozciągał wargi w uśmiechu. Ale może ten uśmiech był dla Tuptusia jeszcze gorszy, niż zaśmiewanie się pozostałych.

Tuptuś na całe życie zapamiętał ten wieczór. I dlatego nigdy, ale to przenigdy, nie poszedł już spać z nieumytymi łapkami.

Ewa Marcinkowska-Schmidt

Zobacz również:
Komiksy
Gry
Kolorowanki
      © copyright 2012 by Ascensia Diabetes Care Poland sp. Z o.o.    •     Warunki ogólne    •     Polityka prywatności    •     Podpis wydawcy    •     Ostatnia aktualizacja: 4.01.2016