dcsimg
O szczurku, który miał za długi ogonek
Aleksander był bardzo wesołym szczurkiem. Może dlatego, że był najmłodszy z rodzeństwa? A może dlatego, że był bardzo drobny i wszędzie potrafił się wcisnąć? Zawsze był pierwszy. Na polu, żeby sprawdzić, czy już dojrzało ziarno. W kałuży, żeby sprawdzić, czy jest dostatecznie ciepła na poranną kąpiel. I jeszcze chciał wygrać z braćmi biegi na długi dystans. Choć to nie zawsze mu wychodziło. Ale że poczucie humoru rzadko go opuszczało, nie przejmował się tym zbytnio.

- Oj, Aleksandrze, Aleksandrze – kiwała nad nim mama głową. – Co z ciebie wyrośnie? Wszędzie wpychasz ten swój ciekawski nosek. Uważaj na siebie, bo świat pełen jest niebezpieczeństw czekających na małego gryzonia, jakim jesteś.

Szczurek nie przejmował się zbytnio przestrogami mamy. Wokoło było tyle interesujących rzeczy i tak cudownie było je poznawać! Zwłaszcza, że następnego dnia miał pierwszy raz pójść do szkoły!
Rano mama uściskała czule Aleksandra, wciskając mu do łapki cztery ziarna pszenicy przygotowane na drugie śniadanie.

- Synku – sapnęła wzruszona. – Czas zacząć pobierać nauki. Jak odróżnić dobre ziarno od zatrutego i jak unikać kocich pazurów. Biegnij więc w stronę śmietnika, przy którym rosną brzozy. Stamtąd zobaczysz już szkołę, mieszczącą się między korzeniami starego dębu…

Aleksandrowi nie trzeba było powtarzać wskazówek. To było takie ekscytujące chodzić do szkoły. Szczurek poczuł się bardzo, ale to bardzo ważny! Uściskał jednak mamę czule na pożegnanie i zwinnie pobiegł w stronę śmietnika.

Znalezienie szkoły było łatwe, ale już w swojeje klasie poczuł się trochę onieśmielony. Było tam pełno innych małych szczurków, które popatrywały na niego ciekawie. Było ich tyle, że Aleksander postanowił natychmiast usiąść w ostatniej ławce. Ruszył więc między kolegami, ale spieszył się tak bardzo, że jego długi ogonek zakręcił się mu pod łapkami. Przewrócił się prosto przed wchodzącym na lekcję nauczycielem. 
Oj, jak się z niego inne szczurki śmiały! Ale nauczycielowi nie było do śmiechu.

- Co ty wyprawiasz? – pochylił się nad Aleksandrem. – Uważaj, jak biegasz, skoro masz taki długi ogonek. 
Mały szczurek poczuł, jak pokryte sierścią policzki zabarwiają się czerwienią, piekąc z całej siły. Dlaczego się z niego śmieją? Nikt do tej pory nie naigrywał się z jego długiego ogonka! Usiadł w ostatnim rzędzie i choć starał się słuchać uważnie, lekcje ciągnęły mu się w nieskończoność.

Na przerwie wszyscy bawili się wspaniale. Wszyscy, ale nie Aleksander. Jakoś nikt go nie poprosił, żeby przyłaczył się do wspólnej zabawy. A taką miał ochotę ścigać się z innymi w stronę Skalnej Półki.
Pozostało mu patrzeć, jak inne szczurki pobiegły w jej kierunku, co sił przebierając łapkami. Ciekawe, kto wygra wyścig… chyba szczur Maurycy, który już, już dosięga krawędzi skały. Ale co to?! Rozpędzony Maurycy nie zahamował w porę i zniknął wszystkim z oczu! Pewnie spadł ze skały!

Szczurki rzuciły się zobaczyć, co też stało się z Maurycym. Biedny szczurek! Wisiał uczepiony łapkami do skalnej ściany.

-Maurycy, wejdź na górę! – krzyczały szczurki. 
Ba, tylko jak? Gładka ściana nie dawała łapkom żadnego oparcia. Trzeba pomóc Maurycemu. Może podać mu źdźbło trawy? Nie, nie wytrzyma jego ciężaru. Może jakąś gałąź? Ale nic w pobliżu nie rosło, a łapki Maurycego słabły coraz bardziej.

- Może niech się chwyci czyjegoś ogonka? – wpadł na pomysł któryś ze szczurków.
Tak, to była dobra propozycja, ale wszystkie szczurki miały zbyt krótkie ogonki.
- To może Aleksander spróbuje? – przypomniały sobie wreszcie.
- Tak, tak! Aleksander. Gdzie jest Aleksander?

Wołany głośno Aleksander podszedł do skalnej półki. Spojrzał w dół… Oj, niedobrze. Jaka wielka przepaść ciągnie się poza nią. Ale Maurycy traci siły coraz bardziej!

Aleksander nie zastanawiał się już więcej. Usiadł przy brzegu krawędzi, opuszczając swój ogonek jak najbliżej łapek Maurycego. Przez chwilę wydawało mu się, że się nie uda. Ale poczuł, jak łapki Maurycego łapią go z całej siły. Oj, to chyba nie będzie przyjemne! Maurycy wcale nie ważył mało… Pociągnął go z całych sił. Na szczęście inne szczurki też go ciągnęły za przednie łapki… Jeszcze chwila… Uff, wreszcie się udało. Maurycy padł koło Aleksandra, dysząc mu w prawe ucho. Kiedy nieco odpoczął, spojrzał na niego nieśmiało.
- Dziękuję za pomoc – wyszeptał ciągle w prawe ucho. – Gdyby nie ty, pewnie bym się nie wdrapał z powrotem.
- Nie ma sprawy – odpowiedział Aleksander. – Dobrze, że się złapałeś za mój ogon.
- Tak – potwierdził Maurycy. – Jest naprawdę wspaniały!

Aleksander wrócił ze szkoły do domu bardzo z siebie zadowolony. Mama dopytywała się, czy nauczył się czegoś nowego.
- Bardzo ważnej rzeczy – odparł pogodnie. – Każdy ma w sobie coś nadzwyczajnego. Nawet, jeśli jest to tylko za długi ogonek!

Ewa Marcinkowska-Schmidt

Zobacz również:
Komiksy
Gry
Kolorowanki
      © copyright 2012 by Ascensia Diabetes Care Poland sp. Z o.o.    •     Warunki ogólne    •     Polityka prywatności    •     Podpis wydawcy    •     Ostatnia aktualizacja: 4.01.2016