dcsimg
Papuga, która za dużo gadała
W pewnym domu na przedmieściu mieszkała papuga. Wielka i piękna. Miała niebiesko-żółte pióra, czub na głowie i twierdziła, że jej rodowe nazwisko to Ara. Z akcentem na drugą sylabę. A-ra.

A skąd się wzięła w domku na przedmieściu? Podobno ktoś ją znalazł, jak spacerowała środkiem drogi, wprawiając w panikę jadące nią samochody. Ona sama opowiadała, że przeleciała nad wielką wodą, bo chciała zwiedzić Europę. Ale nikt nie wierzył jej opowieściom. Zwłaszcza że twierdziła również, iż żyje dłużej niż ktokolwiek z pozostałych domowników. Dlatego na wszystkim zna się najlepiej i zawsze ma rację.
- Oj, Amelio, Amelio – mówiła pieszczotliwie karmiąc ją mama Tomka. – Nie można mieszać zębów starości z zębami mądrości.

Papuga siedziała cicho, nie bardzo rozumiejąc, co mama Tomka ma na myśli. Tomek zresztą też nie wiedział.
- Przecież ona nie ma zębów – zauważył bystrze. 
- Wiem, Tomeczku, to tylko takie powiedzenie – zgodziła się z nim mama, podając Amelii orzeszek na zgodę. To był ulubiony przysmak papugi, więc nie dąsała się dłużej i rozgryzła go silnym dziobem. Zjadła ziarenka ze smakiem, ale musiała podkreślić swą ważną pozycję.
- Tomek, do łóżka! – zaskrzeczała.
- Tomek, idź na kolację – poprawiła mama delikatnie.
- Tomek, do łóżka! – upierała się papuga.
- Sama idź spać… – mruknął Tomek, gasząc światło. Papuga zamilkła natychmiast, bo jakoś nie lubiła siedzieć w ciemności.

Tak naprawdę to Amelia uwielbiała rozmawiać. Rozmawiać? Amelia skrzeczała od rana do wieczora. Uwielbiała słuchać swojego głosu, więc zawsze miała coś do powiedzenia. Jeśli się nudziła, naśladowała dzwonek telefonu. Albo ten przy drzwiach wejściowych. Zawsze ktoś z domowników przybiegał! Chyba że wszyscy myśleli, że to "dzwoni" Amelia. Kiedyś babcia Tomka dzwoniła do drzwi parę razy, zanim ktoś wpuścił ją do środka. Od tego czasu każdy dzwonek był skrupulatnie sprawdzany. Tylko mama, zmęczona nieustannym bieganiem, mawiała, że odda papugę do zoo. Nikt w to jednak nie wierzył. Oprócz Amelii, która milkła wtedy, niepewnie przestępując z łapy na łapę.

We wtorek mama musiała wyjechać. Na całe trzy dni. Dlatego do Tomka przeprowadziła się babcia. Żeby mu gotować obiady i rozpieszczać go, jak sama mawiała. No i przypilnować, żeby wziął lekarstwa.
- Tomeczku! – zawołała w środę rano. – Chodź wziąć swoją insulinę!
- Czas wziąć aspirynę! – wrzasnęła Amelia, popatrując na babcię.
- Nie, czas na insulinę – upierała się babcia.
- Czas wziąć aspirynę! – poprawiła ją Amelia z godnością.
- Mówię ci, że insulinę – sapnęła zirytowana babcia.
- Aspirynę! – odwrzasnęła papuga.

Ale tu się przeliczyła, bo z babcią nie było żartów. Babcia zamknęła drzwiczki od klatki i wystawiła papugę na balkon. Na całe trzy dni, bo było ciepło na dworze. Wynosząc ją na zewnątrz, wytłumaczyła też Amelii, że to ona, babcia, jest w tym domu najstarsza. I dlatego zawsze ma rację!

Ewa Marcinkowska-Schmidt

Zobacz również:
Komiksy
Gry
Kolorowanki
      © copyright 2012 by Ascensia Diabetes Care Poland sp. Z o.o.    •     Warunki ogólne    •     Polityka prywatności    •     Podpis wydawcy    •     Ostatnia aktualizacja: 4.01.2016